Rzut wiosna 2017 na całego!

Tak, rzut w pełni, sumatriptan tabletki po 150mg na jedno podejście, i tak nawet 3 razy w ciągu 12 godzin. Do tego w ciągu doby 1 lub 2 zastrzyki 6mg. Nie wolno Wam tego robić! Można dostać zawału serca oraz/lub udaru mózgu!

Rzut jak rzut, zwyczajnie kilka ataków na dobę, na razie nie za silnych, zaledwie na 7 czy 8 punktów. Znowuż pokochałem tlen. Jak to przy atakach kanał nosowy zatkany, moje oko na szczęście łzawi tylko trochę lub wcale. Do tego katar sienny, powinni pozabijać wszystkie drzewa, krzewy, pleśnie a najlepiej całe powietrze. Jeżeli wasz nos też zatyka się przy atakach, polecam xylometazolin w kroplach bądź w sprayu, najlżejszy dla nosa wydaje się być marki Sudafet.

Chciałem w ciągu ostatnich miesięcy wykonać kolejną próbę z topiramate, nie udało się. Zrezygnowałem całkowicie, nie przyjąłem nawet pierwszej dawki. Aby nie mieszać antydepresantów i środków aktywnie działających na układ nerwowy, musiałem przed topiramate zrezygnować z prozaku. Niestety jak to było do przewidzenia zaczęły boleć mnie blizny w twarzy. Blizny i rzut, nienajlepszy duet. Wiosna i blizny bardzo się uzupełniają, to też w tą piękną porę roku ja padam na ryj, plus alergia. Nienawidzę wiosny, lubię tylko na nią patrzeć. Z powodu bólu blizn wróciłem do tramadolu, jak zwykle końskich dawek. Jakby mało było, dostałem w psychikę kopa zwanego Brexit, depresja zaczęła skrobać mi pięty. Kac tramadolowy oczywiście jest wywoływaczem ataków, w rzucie wiadomo jak się to kończy. Koniec końców choć byłem już przygotowany na topiramate, wróciłem jednak do prozaku. Raz że blizny nie będą boleć, to i Brexita mam głębiej w dupie :-)

Jak zwykle u mnie przy rzucie przestawiłem miejscami noc z dniem. W nocy nie boli prawie wcale, więc do świtu siedzę przed monitorem. Spać się kładę przed pierwszym porannym atakiem, który i tak mnie wybudza. Po wstępnej drzemce, w okolicach 8.30 połykam sumatriptan, jeżeli potrzeba to przypinam się do tlenu i zasypiam zanim ból się rozkręci, śpię do 14stej :-(. Nie potrafię tego przeskoczyć, nauczyłem się przesypiać ból, niby świetnie, ale człowiek to zwierzę dzienne! Moje dzieci są przekonane że tato tylko potrafi spać, żenujące. Żonie to też nie pomaga, sama ma swoje problemy zdrowotne i cierpi w bólu bardziej niż ja, do tego pracuje zawodowo, a ja się byczę na “rencie”. Z tego całego klastera to właśnie moje spanie w tej chwili martwi mnie najbardziej. Rozmawiałem z moim lekarzem rodzinnym, prosiłem żeby coś zaradził. Polecił mi anitryptilinę. Antydepresant o bardzo szerokim spektrum zastosowań. Można mieszać z prozakiem, działa antydepresyjnie, jako środek nasenny oraz przeciwbólowo. Jak dla mnie ideał :-), przynajmniej w teorii.

Dzisiaj wieczorem próba z naturalnym “lekarstwem”, wiem że pomoże, szkoda że na tak krótko.

Susz.12 gram mielonego naturalnego suszu.

Autor

Sebastian

Jestem klasterowiczem, zwyczajnym, jak tysiące nas wszystkich daję radę gdyż nie mam wyjścia.

2 myśli do „Rzut wiosna 2017 na całego!”

  1. Ja mam głównie rzuty wiosenne
    Maj – czerwiec praktycznie codziennie. Tylko zmienia się pora.
    Jest tydzień nocek. Zaraz poranki
    Jak w fabryce na zmiane
    Do tego pracuje ( zdarza mi się siedzieć w samochodzie 2h.. bo jest atak)
    I tak od blisko 10 lat
    Pozdrawiam
    Pawel z Poznania

    1. Dziękuję za wizytę na moim blogu :-)

      U mnie od lat są dwa rzuty rocznie, wiosenny i jesienny. Jeśli chodzi o porę dnia, to mam stałą, rano. Rano zawsze mnie boli, pobolewa, napierdala, czy cokolwiek innego w zależności od tego czy mam rzut czy nie. Podczas rzutu dodatkowo kilka razy dziennie w zupełnie przypadkowych godzinach (poza stałym porankiem). Mam też o tyle dobrze że nigdy (prawie nigdy) nie mam ataków, czy nawet cienia, w nocy.
      Udało mi się tej wiosny złamać bestii kark, od 30 kwietnia do wczoraj ZERO ataków, ZERO cienia, ZERO jakiegokolwiek bólu z obszarach klasterowych. Nie czułem że korzystam z prawego oka! Ależ to piękne nie czuć oczu swych hehe. Mam nadzieję że dzisiejsza próba ataku nie była zapowiedzią końca tej sielanki.

      Pozdrawiam i zapraszam ponownie.
      Sebastian Michael

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *