Lekko nie ma :-(

Klasteru każdego dnia. Zaczęły się nocne jazdy, zastrzyki przeplatane tabletkami. Nie mam dostępu do opiatów więc muszę się pomęczyć nieco inaczej niż przez ostatnie dwa lata. Spanie odpada w nocy chyba całkowicie jeśli oko napierdala, no ale co zrobić? Za dnia nie jest źle, głowa mnie mniej boli, często wcale, więc odsypiam do popołudnia zanim dzieciaki wrócą ze szkoły. Muszę to jakoś odwrócić, człowiek to jednak zwierzę dzienne i powinien spać w nocy .

Autor

Sebastian

Jestem klasterowiczem, zwyczajnym, jak tysiące nas wszystkich daję radę gdyż nie mam wyjścia.

6 myśli do „Lekko nie ma :-(”

  1. Nie, nie mam dostępu. Na siłę nie będę też szukał gdyż to mało legalne. Jednakże już wielu mówiło mi iż palenie zioła bardzo im pomaga. Trochę się przyjrzałem sprawie i odnoszę wrażenie że canabisoidy obecne w różnych konopiach, również tych legalnych, mają leczniczy wpływ na wiele schorzeń. Mam zamiar sam przetestować Kannabidiol (CBD), jest legalny i występuje w wysokich stężeniach w olejach wielu odmian konopii.

  2. sprobuj bo czytajac Twoje posty widze ze na prawde cierpisz. Ostatnio ogladalem dokument na temat legalizacji eutanazji w belgi. w niektorych przypadkach ta mozliwosc jest naduzywana ale przypadek czlowieka ktory cierpial na klastrowe bóle glowy bylo mi szczegolnie żal. Caly swoj dorobek zycia musial wyprzedac przez Ta chorobe. Jednym slowem nie moze normalnie funkcjonowac i rozwaza eutanazje. Smutne to bardzo tym bardziej ze ma dwojke dzieci. Reszta bohaterow tego dokumentu ostatecznie zdecydowala sie na eutanazje a mieli o wiele mniejsze problemy niz czlowiek z klastrem. Ostateczne tylko on wstrzymal sie przez eutanazja i probuje innych rozwiazan. Podobno chce sie poddac jakiejs eksperymentalnej operacji a dopiero jak to nie pomoze to rozwazy ponownie eutanazje. No nic pewnie nie potrafie wyobrazic sobie jak bardzo Cierpisz ale zycze Ci znalezienie rozwiazania swojego problemu. Pozdrawiam

    1. To nie jest rozwiązanie, nie ja moje życie powołałem i nie mnie to życie przerywać. Już raz umarłem, opisałem to tu na blogu, doszło do tego w wyniku mojej nieprzemyślanej walki z klasterem.
      Klastrowy ból głowy jest zwany bólem samobójców, doskonale czuję to określenie. Jednak nie wyobrażam sobie jakbym musiał zostać chorobą upodlony by w czasie remisji, w czasie spokoju, w czasie gdy głowa nie boli wcale, aby w tym czasie pomyśleć o odebraniu sobie życia, dzieciom ojca, rodzinie mnie właśnie. To nieludzkie i bardzo zakurwiście samolubne.
      Byłem juz po drugiej stronie i wiem jak tam jest zajebiście, poczekam aż umrę samoistnie, wówczas tam będzie lepiej mi smakowało ;-)

      Dziękuję za zaglądnięcie na mojego bloga.
      Serdecznie pozdrawiam
      Sebastian Michael

  3. Czesc tak czytam twojego bloga I sie zastanawiam czy mnie tez dopadnie codzienna walka tak jak ciebie, jak na razie walcze co roku od 5 lat przez jakie s 4 tygodnie I dziad znika.
    Nie namawiam ale sproboj grzybkow albo lsd, na mnie zadzialaly grzybki chyba, bo dziad znikl po 2 tygodniach.

    Zaczelo sie 4 tygidnie temu zaczelem gooflowac I znalazlem wiadomosci na temat tych srodkow wiec nie zastanawialem sie dlugo.
    Nie namawiam absolutnie ale jak moze pomoc to moze warto sprobowac.
    Pozd

    1. Cześć
      Codzienna walka aż tak codzienną nie jest :-). Nie uzupełniam bloga gdy mam okresy reemisji, tak po ludzku, nie boli to nie ma problemu hehe. Jest nieco inny problem klasterowego bólu głowy który wielu dopada i zamienia ich dzień powszechny w niejaką katorgę, nawet gdy stricte ataków nie ma. Planuję o tym zrobić kilka wpisów.
      Wracając do tematu przez ciebie poruszonego, stosowałem grzyby, mi pomagają, wyraźnie to czuję, lecz nie są aż tak zbawienne jak u innych. Nie przerywają mi ciągu, powoduję natomiast iż ataki na przestrzeni kilku tygodni (do sześciu tygodni) są zdecydowanie słabsze i posiadają “ludzką twarz”. LSD jestem w 100% przekonany że jest zajebistym lekarstwem dla chorych na KBG, trzymam kciuki za naukowców testujących teraz Bromo-LSD. Za młodu zażywałem LSD na bóle w okolicy oka, choć miała to być używka okazała się dla miłosierdziem, ja też nie wiedziałem że mam KBG, a miałem ataki po każdym alkoholu, a że młody byłem to imprez zakrapianych było aż za wiele heh, ból połowy głowy interpretowałem jako kaca mordercę. LSD nawet pół kartonika załatwiało sprawę na trzy dni bez odstawiania oczywiście butelki z piwem od ust. Tak było 20 może 25 lat temu. Dzisiaj nie jestem w możliwości zakupić LSD-25, raz że to nie legalne, dwa nie zaufałbym dealerowi, a analogom LSD dostępnym w sklepach RC nie ufam zwyczajnie.
      W odpowiedzi na twój komentarz potwierdzam moje przekonanie że psylobicyna i LSD-25 pomagają na KBG.
      Kategorycznie odżegnuję się od proponowania komukolwiek terapii przy użyciu nielegalnych substancji, jakichkolwiek środków uznanych za nielegalne narkotyki, klaster to tylko ból i nawet najsilniejszy zawsze odpuści sam z siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *